Rozdział V
-Han! Musimy pogadać - Powiedział Lukas.
-Już idę – Odpowiedział Han – Co się stało?
-Zaraz wszystko ci powiem.
-Czekam z niecierpliwością, już chyba nic mnie nie
zaskoczy.
-Mam taką nadzieje.
-Co chcesz przez to powiedzieć?
-Nie wiem od czego zacząć.
-Najlepiej od początku.
-18 lat temu stwórca wezwał mnie i powiedział,
że stworzy swojego następcę. Nie wierzyłem w to
co słyszę. Miałem tego nikomu nie mówić.
Stwórca wybrał niewiastę i stworzył w niej
-Han! Musimy pogadać - Powiedział Lukas.
-Już idę – Odpowiedział Han – Co się stało?
-Zaraz wszystko ci powiem.
-Czekam z niecierpliwością, już chyba nic mnie nie
zaskoczy.
-Mam taką nadzieje.
-Co chcesz przez to powiedzieć?
-Nie wiem od czego zacząć.
-Najlepiej od początku.
-18 lat temu stwórca wezwał mnie i powiedział,
że stworzy swojego następcę. Nie wierzyłem w to
co słyszę. Miałem tego nikomu nie mówić.
Stwórca wybrał niewiastę i stworzył w niej
Ciebie. Miałem cie bronić, lesz poległem.
Jedyne co mogłem zrobić to walczyć o duszę
twojej matki. Zabrałem ją do nas i razem
pilnowaliśmy. W dniu pożaru twojej szkoły
przyszedłem cie uratować. Twoja matka przewidziała
całą sytuacje. Stwórca nie mógł stworzyć następcy
więc powstałeś ty.
-Nie rozumiem! O co tu chodzi?
-Ja jestem twoim stróżem.
-Byłeś cały czas i nic nie zrobiłeś? Miałeś
mnie bronić przed złem!
-Nie zdołałem. Nie będziesz następcą.
-I dobrze! Uratuję mamę i wypadam
z tej głupiej gry.
-Han zostań!
Chłopak ze łzami w oczach odleciał na swoich skrzydłach
ku górze.
-Mówiłem, ze tak się to skończy he he – Zaśmiał się
Alan.
Chmury przybrały dziwne kształty i zmieniły kolor na
czarny. Nadciągała burza.
-O nie .. To przecież niemożliwe! - Krzyknął
Jedyne co mogłem zrobić to walczyć o duszę
twojej matki. Zabrałem ją do nas i razem
pilnowaliśmy. W dniu pożaru twojej szkoły
przyszedłem cie uratować. Twoja matka przewidziała
całą sytuacje. Stwórca nie mógł stworzyć następcy
więc powstałeś ty.
-Nie rozumiem! O co tu chodzi?
-Ja jestem twoim stróżem.
-Byłeś cały czas i nic nie zrobiłeś? Miałeś
mnie bronić przed złem!
-Nie zdołałem. Nie będziesz następcą.
-I dobrze! Uratuję mamę i wypadam
z tej głupiej gry.
-Han zostań!
Chłopak ze łzami w oczach odleciał na swoich skrzydłach
ku górze.
-Mówiłem, ze tak się to skończy he he – Zaśmiał się
Alan.
Chmury przybrały dziwne kształty i zmieniły kolor na
czarny. Nadciągała burza.
-O nie .. To przecież niemożliwe! - Krzyknął
Lukas.
-Czy on... Czy on jest … Stwórca mianował
go swoim następcą ?! - Przeraził się Alan.
Wielkie pioruny przeszywały się przez czarne chmury.
Han nie wiedział co się dzieje, był w wielkiej rozpaczy.
-Jeśli to prawda zaraz zniszczy wszystko co tu jest!
Nie umie panować nad emocjami! A on jest połączeniem
z naturą i ludźmi! - Wrzasnął Lukas.
-Szybko lećmy za nim! - Wymamrotał Alan.
-Leć pierwszy ja sprowadzę pomoc.
-Nie ma na to czasu! Lecimy!
Dwaj mężczyźni wzbili się w powietrze. Lecieli
wysoko w górę przez chmury.
-Han! Wszystkich pozabijasz! - Krzyczał Alan.
-Odwalcie się ode mnie! - Miał dość Han
-Wszystkich zabijesz! Tak matki nie uratujesz!
- Ty ch**u! NIGDY TAK DO MNIE NIE MÓW!
Chłopak skierował rękę na Alana.
-Han nie rób tego! - Krzyknął Lukas
- Bo co ?! Ja jestem potężny a wy się mnie boicie!
-Nie boje się Ciebie! - Powiedział jakiś głos za nim – Jestem
-Czy on... Czy on jest … Stwórca mianował
go swoim następcą ?! - Przeraził się Alan.
Wielkie pioruny przeszywały się przez czarne chmury.
Han nie wiedział co się dzieje, był w wielkiej rozpaczy.
-Jeśli to prawda zaraz zniszczy wszystko co tu jest!
Nie umie panować nad emocjami! A on jest połączeniem
z naturą i ludźmi! - Wrzasnął Lukas.
-Szybko lećmy za nim! - Wymamrotał Alan.
-Leć pierwszy ja sprowadzę pomoc.
-Nie ma na to czasu! Lecimy!
Dwaj mężczyźni wzbili się w powietrze. Lecieli
wysoko w górę przez chmury.
-Han! Wszystkich pozabijasz! - Krzyczał Alan.
-Odwalcie się ode mnie! - Miał dość Han
-Wszystkich zabijesz! Tak matki nie uratujesz!
- Ty ch**u! NIGDY TAK DO MNIE NIE MÓW!
Chłopak skierował rękę na Alana.
-Han nie rób tego! - Krzyknął Lukas
- Bo co ?! Ja jestem potężny a wy się mnie boicie!
-Nie boje się Ciebie! - Powiedział jakiś głos za nim – Jestem
taki
jak ty, tylko sto lat starszy. Miałem być następcą... Lecz
następca musi być żywy. Zwą mnie Aro.
-Co ty pie**olisz?!
-Jesteś potężny, ale nie powinieneś siać strachu.
Powinieneś być dobry. Jeśli chcesz ocalić matkę to
się uspokój.
-Uratuje ją po swojemu! A ty spi**dalaj bo cie zabije!
-No to zabij!
Chłopak odwrócił się i uniósł rękę w stronę Aro.
-GIŃ!!! - Wrzasnął Han po czym w stronę Mężczyzny
leciał piorun. Lecz piorun nie uderzył w nic. Rozmazał się.
-Jesteś za słaby. - Powiedział Aro. Z ust Han'a wydobył się przerażający krzyk słabości...
następca musi być żywy. Zwą mnie Aro.
-Co ty pie**olisz?!
-Jesteś potężny, ale nie powinieneś siać strachu.
Powinieneś być dobry. Jeśli chcesz ocalić matkę to
się uspokój.
-Uratuje ją po swojemu! A ty spi**dalaj bo cie zabije!
-No to zabij!
Chłopak odwrócił się i uniósł rękę w stronę Aro.
-GIŃ!!! - Wrzasnął Han po czym w stronę Mężczyzny
leciał piorun. Lecz piorun nie uderzył w nic. Rozmazał się.
-Jesteś za słaby. - Powiedział Aro. Z ust Han'a wydobył się przerażający krzyk słabości...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz