Rozdział IV
-Obudź się, już
czas – Mówił jeden z Aniołów.
-Jeszcze minutka –
Odpowiedział Han.
Anioł jednym popchnięciem, zepchnął
chłopaka z łóżka.
-Czy już się obudziłeś?
-Jest środek
pie**olonej nocy!
-Jak staniesz się Aniołem nie będziesz
potrzebował tyle snu.
-Ale jeszcze nim nie jestem.
-Mówi się
trudno, idziemy.
-Gdzie chcesz iść środkiem nocy?
-Nad
urwisko.
-Po co mam iść nad urwisko??
-Mówiłem ci, że
załatwimy ci skrzydła środkiem nocy.
-Ale nie było mowy o
żadnym urwisku.
-Nie ma czasu.
Idziemy!
-Dobra już idę.
-Na miejscu będzie czekać na nas
paru nauczycieli.
-Nauczycieli?
-Tak. Nauczą cie jak korzystać
ze skrzydeł. Jak zrobić
by wyrosły ci z ramion, jak je chować,
jak sterować i jak
nad nimi panować.
-Jeden
problem.
-Jaki?
-Ja nie mam skrzydeł.
-O to się nie
martw.
-Kolejny czar?
-Nie. One są w Tobie od
zawsze.
Mężczyzna z chłopakiem przeszli spory kawał drogi
w
milczeniu.
-Mam dwa pytania. - Oznajmił Han.
-Pytaj
śmiało.
-Po pierwsze, jak się nazywasz?
-Zwą mnie Lukas. A
to drugie pytanie?
-No więc... Co się stanie gdy zmienię się w
anioła?
Mówiłeś, że na ziemi nie widzą aniołów.
-To
prawda, nie widzą nas. Mogą nas zobaczyć jedynie
przed śmiercią lub
ci którzy wierzą.
-Co to znaczy?
-To znaczy, że jeśli twój
brat nie uwierzy w to co powinien
nigdy cie nie zobaczy, ani nie
usłyszy.
-W szkole mówią, że anioły są widoczne.
-Nie
wszystkie.
-Czyli jest dla mnie szansa?
-Szansa? Na co?
-Na
normalne życie.
-O tym zadecyduje sam stwórca. Może
mianować
cie swoją prawą ręką. Będziesz odkupywał grzechy
ludziom. Oczywiście od razu po tym jak staniesz się
Aniołem
stróżem, zostanie ci przydzielony człowiek
którego będziesz
bronił od zła wszelkiego.
-Bardzo to religijne.
-Tak.
Jesteśmy tu dzięki stwórcy. Oczywiście gdy
Anioł zacznie
popełniać grzechy zostaje wygnany
i staje się Aniołem
Śmierci.
-Czemu ludzie nie mogą o nas wiedzieć?
-Tak dla
nich bezpieczniej. Mogli by znienawidzić
stwórce za to, że
mamy życie wieczne.
-Jak to życie wieczne?
-Mam siedemset
lat. Zabić mnie może jedynie
ręka stwórcy.
-Wow. Nie
wiedziałem.
-Dobra nie ważne, już jesteśmy prawie na
miejscu.
-Urwisko? Ja widzę tylko chmurę.
-To urwisko. Jedyne
miejsce w którym możemy zeskoczyć
na ziemie.
-Skoczyć?
-Tak.
Skaczemy. Skrzydła otwieramy pod chmurą
by nie
zmokły.
-Rozumiem.
-Witaj. Jestem Alan, twój nauczyciel
latania. -
Powiedział jeden z trzech mężczyzn stojących przy
urwisku.
-A ja Han.
-Wszyscy wiedzą kim jesteś – Odparł
Lukas.
-Staram się przywitać. - Powiedział
zdenerwowany
Han.
-Zacznijmy od podstaw, nie traćmy czasu –
Popędzał Alan.
Mężczyzna zaczął mówić o skrzydłach i o
tym jak ich używać.
Zeszło mu na to trzydzieści minut czasu
anielskiego.
W końcu rzekł :
-Możemy spróbować!
Na co
Han odpowiedział :
-Ale ja nie mam skrzydeł!
-Spokojnie,
skrzydła wyrosną ci same gdy zlecisz
pod chmurę. - Wtrącił
się Lukas.
-Tak, to prawda, tylko pamiętaj co ci mówiłem,
musisz
być bardzo spokojny. Gdybyś sobie nie radził
obok będą lecieć
jeszcze dwa Anioły, które nie pozwolą
by stała ci się
krzywda. To co, jesteś gotów? -Dodał
Alan.
-Gotów? Nie!
-No
trudno lecimy! - Krzyknął jeden z Aniołów stojący
nad
urwiskiem.
Jednym lekkim pchnięciem Lukas zepchnął Han'a
z urwiska, a zaraz po nim zeskoczyło dwóch
Aniołów.
-AAAAAAAAA..! - Krzyczał Han.
-Heh, szybko się
nauczy – Zaśmiał się Lukas
-Nie mamy wiele czasu – Dodał
Alan.
-Spokojnie daj mu chwilkę.
Po paru sekundach czasu
anielskiego, dokładnie pod chmurą
wyrosły wielkie piękne
skrzydła z ramion Han'a.
Chłopak rozłożył skrzydła i zawisł
w powietrzu.
-Han, przypomnij sobie co teraz masz robić – Mówił
do
siebie chłopak.
Po chwili namysłu skierował głowę ku
górze i wleciał w chmurę
z wielką prędkością.
-Leć Han,
leć! - Krzyczał Han.
Chłopak wyleciał z chmury nad głowy
Lukasa i Alana,
a zaraz po nim przyleciało dwóch
Aniołów.
-Mówiłem, że mu się uda! -Krzyknął Lukas.
-No
nie spodziewałem się tego – Odparł Alan.
Han wylądował
dziesięć metrów od mężczyzn i krzyknął :
-Ha !
Widzieliście?! Udało mi się!
-Brawo Han! -
Odkrzyknął Lukas.
-On wie, że jesteś jego stróżem? - Zapytał
Alan Lukasa.
-Nie... Nie powiem mu na razie.
-Boisz się jego
reakcji?
-Za dużo wycierpiał, będzie miał żal, że go
nie
ochroniłem...
Han podleciał do mężczyzn i zapytał :
-Jak mam teraz schować te skrzydła?
-Pomyśl o tym i
wstrzymaj oddech – Odpowiedział Lukas.
-Mogę sobie chwile
zostać tu sam?
-Oczywiście, my już idziemy – Odpowiedział
Alan.
-Dzięki.
Gdy mężczyźni odeszli Han rozłożył
skrzydła i wzbił się dwa
metry.
-Mamo odnajdę cie! -
Obiecał sobie.